Ostatnio skończyłem kolejny zbiorek opowiadań. Tym razem były to dzieła EuGeniusza Dębskiego, a zbiorek nosi nazwę “Królewska roszada”.
Całość dotyczy przygód rycerza-xameleona, Hondelyka, który podróżuje po świecie ze swoim sługą, Cadronem. Hondelyk ma ciekawą zdolność – mimikrę – dzięki czemu może przybierać postać innej osoby. Wykorzystuje to by pomagać ludziom – nie jest jednak jednym z tych słodkich pozytywnych bohaterów, co to boją się kogoś uszkodzić. Całkiem nieźle radzi sobie z mieczem, potrafi również wpaść na niezłe pomysły. Czasami jego niewyparzona gęba pakuje go w kłopoty – co ma miejsce np. w opowiadaniu “Sen o wolności i śmierci”.
Zapewne niektórzy powiedzieliby, że książka jest napisana niezbyt wyszukanym językiem, ja jednak uważam, że się Dębskiemu udała. Czyta się to wszystko bardzo szybko i przyjemnie, można pośmiać się razem z bohaterami z wielu sytuacji. Uważam, że Dębski nie jest doceniany i zapomina się o nim, mówiąc tylko o “Achai” czy “Wiedźminie” – a tymczasem Hondelyk też jest ciekawym bohaterem!
Książka dostaje ode mnie 10 – bo miałem ochotę na zabawne, dobre polskie fantasy i takie coś dostałem. Zdecydowanie polecam.