Jacek Komuda – “Imię Bestii”

Jacek Komuda - 'Imię Bestii' Jacek Komuda to jeden z polskich twórców fantasy, z którego twórczością nie miałem do tej pory przyjemności się spotkać. Ostatnio w bibliotece wypatrzyłem “Imię Bestii” i bez chwili wahania zdecydowałem się je wypożyć.

Książka to zbiór trzech dłuższych opowiadań: “Diabeł w kamieniu”, “Imię Bestii” oraz “Tak daleko od nieba”. Wszystkie łączy postać głównego bohatera, Francoise Villona, łotra i poety. Ma on pecha ładować się w dość nieprzyjemne afery… Do tego sporo sił nieczystych, średniowiecza, trochę Inkwizycji i mamy naprawdę interesującą książkę od której ciężko jest się oderwać. Warto odnotować, że bohaterowie nie są “czarno-biali”, robią rzeczy zarówno dobre, jak i złe. Miłym zaskoczeniem jest również dodatek Od Autora, w której wyjaśnione są niektóre nawiązania historyczne, jak też przetłumaczona część łacińskich tekstów, jakie pojawiają się w opowiadaniach. Sprawia to, moim zdaniem, że książka staje się bardziej realistyczna i głębsza, bo używająca prawdziwych miejsc i postaci (przynajmniej niektórych).

Jedynym minusem całości jest ostatnie opowiadanie – a w zasadzie jego zakończenie. Brrr, takiej brutalności nie lubię… Żal mi się Jeanne zrobiło…

Kończąc, książka Komudy powinna się spodobać każdemu fanowi fantastyki, jak i kryminału (bo mamy przecież ciągle śledztwa w sprawach morderstw). Wartka akcja, nie-”czarno-biali” bohaterowie i intrygujące wydarzenia – ode mnie 10, w pełni zasłużone.

Opublikowane w: on wrzesień 29, 2007 at 10:24 am Dodaj komentarz
Tags: , , , , ,

Joanne K. Rowling – “Harry Potter and the Deathly Hallows”

Joanne K. Rowling - 'Harry Potter and the Deathly Hallows' Książkę J. K. Rowling przeczytałem już jakiś czas temu, w oryginale. “Harry Potter and the Deathly Hallows” (lub, jak kto woli “Harry Potter i Śmiertelne Relikwie” lub, co brzmi dużo lepiej “i Regalia Śmierci”) nie jest może najwybitniejszą książką fantasy dla młodzieży, ale na pewno jest godnym zakończeniem cyklu, który, w moim przekonaniu, był zdecydowanie za długi.

Mimo, że autorka na pewno bardzo się starała, niektóre wątki zostały urwane zbyt szybko w moim odczuciu… To samo z Horkruksami – najpierw jest tyle problemów, by załatwić dwa, a teraz wszystko leci dużo, dużo szybciej… Martwi mnie też zmniejszenie zasług pewnych postaci, a wywyższenie innych, mimo ich, jak się okazuje, niechlubnej przeszłości. Cóż, szkoda. Żałuję również ostatniego pojedynku pomiędzy głównym bohaterem a wielkim i złym lordem Voldemortem.

Podsumowując, kto ma przeczytać tę książkę i tak to zrobi. Całkiem miła lektura na wieczór, zakończenie całego cyklu, ale, jak to mówi znajomy, “szału bez”. 7 na 10 ode mnie.