Przeczytałem sobie ostatnio zbiorek opowiadań “Więzy krwi”, którego autorką jest Maja Lidia Kossakowska i trzeba przyznać, że książka zła nie jest.
Całość składa się z kilku (już nie pamiętam, ale chyba 6) opowiadań, wsród których odnajdujemy także jedną mini-powieść. Niektóre teksty czyta się całkiem miło (np. ten o kacie – “Spokój Szarej Wody”, jeśli mnie pamięć nie zawodzi), niektóre wydają się pozbawione większego sensu (np. “Mucha” – jak można to było uczynić pierwszym opowiadaniem w ksiązce?!). Mini-powieść “Zwierciadło” także jest dobrym kawałkiem tekstu pisanego – spodobała mi się ta koncepcja przechodzenia przez lustra (może powinienem przypomnieć sobie “Alicję z krainy czarów”?
). Rozbawiło mnie to, że czytając o Ludzie Luster ciągle to “Luster” traktowałem jako mianownik… I tak sobie to z angielska czytałem. Żeby wpaść na to, że to pochodzi od słow “Lustra” potrzebowałem naprawdę sporego czasu
Martwi mnie tylko, że część tekstów jest słaba – jak np. ostatnie opowiadanie o żołnierzu amerykańskim, który staje się demonem i zabija Japończyków. Taaa :/ Ale mimo wszystko – jest to do przeżycia, a książka na pewno zostanie przeczytana bardzo szybko.
Pozycję polecam do przeczytania wszystkim, a przede wszystkim fanom polskiej fantastyki. W skali od 1 do 10 otrzymuje ode mnie 8, tak trochę na zachętę, tak trochę za to opowiadanie o kacie… Tak trochę dlatego, że nie warto zaczynać bloga od złej oceny.